sobota, 1 listopada 2014

Dni ostatnie

Tytuł oryginalny: Latter days
Reżyseria: C. Jay Cox
Produkcja: USA, 2003
Gatunek: komediodramat
Dostępność: OutFilm.pl

Nowym sąsiadem prowadzącego rozwiązłe i beztroskie życie geja zostaje młody mormoński misjonarz. Starcie się temperamentów przynosi zmianę życia ich obu. A może nawet coś więcej.


Scenariusz jest nieco przerysowany, trochę naciągany. Ale film ogląda się mimo wszytko dobrze, choć ani się przy nim nie odpocznie, ani wzruszy. Chwilę warto przeznaczyć tylko dlatego, że to klasyk.


Niebo a ziemia

Bohaterów rzeczywiście dzieli przepaść. Wszystko robią inaczej. Wiara kontra ateizm. Zorganizowane versus spontaniczność. Podporządkowanie przeciwko wyzwoleniu. I nie zdradzę tajemnicy filmu, jeśli powiem, że te przeciwieństwa się przyciągają. Niby dlaczego? Może jeśli spotykają się ludzie ze środka, zwykli, normalni docierają się i tworzą, albo raczej kontynuują nową jakość. Bohaterowie filmu zderzają się ze sobą! I z tych zradykalizowanych światów powstaje nowa jakość. Poszukiwanie kompromisu. Może to trochę naiwne (zwłaszcza ze strony reżysera), ale na pewno interesujące. Ale chyba bardziej to, jaki będzie efekt.

Bóg kocha mnie takiego jakim jestem

Nie da się nie zwrócić uwagi na wątek religijny filmu. Ortodoksyjna wiara wyklucza swobodę i indywidualność mormona. Z drugiej strony nie da się ukryć, że ta sama wiara nadaje sens jego życiu i zapewnia względną stabilność. Natomiast inne spojrzenie Christiana -  odseparowanie wartości moralnych od wiary zwraca uwagę, że dobro nie jest powiązane jedynie z religią, ale funkcjonuje obok niej. Aaronowi przyniesie to zrozumienie, akceptację i poczucie własnej wartości. Odniósł zwycięstwo. Bo z religią się nie wygra. Trzeba nam się wzajemnie poznawać i uzupełniać. I tak jak bohaterowie: szukać złotego środka.

'Z nich zaś, największa jest Miłość'

W Biblii dużo jest o miłości. To jakby naczelna zasada wyciągnięta przed nawias. Zasada, przez pryzmat, której powinna być prowadzona analiza dogmatów. Bohaterów łączy więc uczucie, które jest silniejsze od wszelkich przeciwności. Noszą w sobie ogromną siłę. To trochę przesłodzone, ale to ciekawy punkt wyjścia do prawdziwego zastanowienia się nad Miłością. Jej istotą. I tym ile mają wspólnego ta biblijna, z tą homoseksualną. Czym się różnią? Mnie ten film przywiódł te myśli (scena z zegarkiem). W końcu Ona cierpliwa jest…


Zainteresowanych tematem gej vs. religia pozwalam sobie odesłać do niedługiego, a bardzo ciekawego artykułu doktora Jerzego Krzyszpienia (UJ) „Homoseksualnosć a religia: judaizm, chrześcijaństwo i islam (wprowadzenie) publikowanego w ramach „Oueer studiem. Podręcznik kursu” publikowanego dzięki KPH: tu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz