poniedziałek, 19 października 2015

Usprawiedliwienie

Drodzy Czytelnicy-Kinomani!

Przerywam swoje milczenie i wracam do Was po prawie dwumiesięcznej przerwie. Biję się w pierś, bo wiem, że absolutnie nie powinna ona nastąpić. Mea culpa.



Jako powód usprawiedliwiający mnie w pewnym stopniu podaję i melduję zarazem zmianę miejsca zamieszkania. A w zasadzie… emigrację. Mam nadzieję, że nowa przestrzeń geograficzna to zupełnie nowe spojrzenie, zmiana sposobu myślenia i działania. To także nowe kino! Filmygejowskie nie dawały o sobie zapomnieć, bo cały czas przybywa facebookowych fanów. Nie maleje liczba odwiedzin, a to oznacza, że trzeba działać dalej i wspólnie jeszcze intensywniej eksplorować kino gejowskie!

Wykorzystam też fakt stworzenia tego posta organizacyjnego, żeby pobudzić wszystkich tu zaglądających do dyskusji. Zostawiajcie swoje wrażenia filmowe, Wasze spostrzeżenia i emocje. Dajcie wskazówki na kolejne godne zobaczenia propozycje. Czekam  na sprzężenie zwrotne. Jesteśmy już razem ponad rok!

Z serdecznymi uściskami

Krzysiek

PS
Wracam z mocną, ale na prawdę bardzo dobrą propozycją. Mnóstwo spostrzeżeń tylko wokół jednego filmu. 

2 komentarze:

  1. Moim ulubionym filmem jest "Zupełnie inny weekend". Z tych które widziałem, żaden nie wzbudził we mnie takich emocji jak właśnie ten. Możecie się upierać, że "Tajemnica Brokeback Mountain" to najbardziej wzruszający film o gejach jaki stworzono, że ma masę symboli i tak dalej... ale mnie bardziej urzekł właśnie "Weekend". Ok, w sumie nie powinienem porównywać tych filmów, ponieważ w "Zupełnie innym weekendzie" mamy współczesnych bohaterów, którzy mieszkają w wielkim mieście, akceptują swoją orientacje i nie mają takich problemów jak Ennis i Jack... Ale to wcale nie oznacza, że są szczęśliwi... Chociaż w tym przypadku można na ten temat dłużej podyskutować.

    Moim zdaniem ten film jest cudowny. Krzysiu, musisz go obejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po takim wprowadzeniu nie mogę nie obejrzeć!

    Kino gejowskie to nie tylko "Tajemnica Brokeback Mountain" - dlatego w ogóle istnieje ten blog. Nie budzi moich wątpliwości wyjątkowość tego filmu, co zresztą szczerze tu wyznałem, ale - tak jak napisałeś - życie ma wiele różnych twarzy i kino świetnie na to reaguje. Ile ludzi, tyle historii. Ile historii, tyle filmowych scenariuszy.

    Pozwól więc, że po tym godnym wprowadzeniu obejrzę film i wtedy podyskutujemy o ich szczęściu. Dzięki za rekomendację!

    OdpowiedzUsuń