piątek, 26 września 2014

Boy culture

Tytuł oryginalny:  Boy Culture
Reżyseria: Q. Allan Brocka
Produkcja: USA, 2006
Gatunek: dramat
Dostępność: OutFilm.pl

Opowieść prostytuującego się ‘X’ o swojej pracy, współlokatorach-gejach oraz namiętnościach, które nimi miotają. Wszystko zmieni się, gdy bohater pozna doświadczonego życiem klienta.


Mnie ten film elektryzował. Tak trzymał w napięciu (chyba nie seksualnym!), że nie mam sumienia go nie polecać. Bohater jest szczery, a jego historia ujmująca. Rzeczy nazwane zostały po imieniu. Dla mnie to przekonywujące.

Wszystko co chcielibyście wiedzieć o seksie…

Oczywistym jest, że każdy inaczej traktuje seks. Dla jednych to zabawa, dla innych ucieleśnienie miłości, a dla niektórych nawet forma zarobku. Cały czas jednak, seks stanowi  temat tabu, a seks między mężczyznami wydaje się być tematem zakazanym. Dlatego tak interesujący jest "Boy Culture". Zaledwie w ciągu półtorej godziny reżyser postanowił przedstawić różny stosunek do współżycia. Bez krytyki jakiekolwiek nastawienia prezentuje wizerunki kolejnych postaci, łącząc je w narracji tego, kto wydaje się mieć największe doświadczenie - z prostytutem. Nie będzie zaskoczeniem, jeśli okaże się, że to właśnie on traktuje seks najbardziej poważnie.

Kultura

Nie można zaprzeczyć, że kultura gejowska, czy w ogóle homoseksualna, opiera się o zróżnicowanie w zdaje się najbardziej intymnej sferze człowieka: seksualności. Fundament tożsamości to więc nie zewnętrzna kulturowość (jak pochodzenie, czy wyznanie), ale wewnętrzne przekonanie. Stąd zróżnicowanie kultury. To co jedne mniejszości łączy, mniejszość seksualną dzieli - a tym samym czyni szczególnie interesującą. Doskonale widać to w filmie. Bohaterowie choć podobni, są tak od siebie różni. Dlatego tak ważne dla wspólnoty jest poznanie i zrozumienie wspólnego mianownika.

Nie osądzajmy. Porównujmy!

Ponieważ reżyser nie przedstawia bohaterów w kategoriach dobro-zło ja także powstrzymam się od podobnej oceny. Przyznaję jednak, że niezwykle elektryzujące było obserwowanie bohaterów i utożsamianie się z każdym z nich. Identyfikacja i krytyka. Pożądanie i odraza. A przecież każdy z nas ma jakiś, swój model spojrzenia na ‘te’ kwestie. Ale tu nie chodzi nawet o to, aby cokolwiek weryfikować, ale raczej odkryć na nowo własne przekonania. Zwłaszcza, że według teorii jednego z bohaterów spojrzenie to ewoluuje i przechodzi w kolejne fazy rozwoju. Intrygujące...



W jakiej fazie chcemy więc być?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz