czwartek, 21 czerwca 2018

Beach Rats


Tytuł oryginalny: Beachrats
Reżyseria: Eliza Hittman
Produkcja: USA, 2017
Gatunek: dramat 
Dostępność: Netflix

Coming of age story o chłopaku odkrywającym swoją seksualność podczas leniwych wakacji.



Nad wyraz rewelacyjny popis aktorski, który pozwala zrozumieć dylematy bohatera. Niestety cały film, albo nie wie, gdzie zmierza, albo boi się tam dojść.


Selfie

W jednym z wywiadów reżyserka przyznała, że motywacją do nakręcenia filmu było selfie chłopaka bez koszulki. Z jednej strony będące manifestacją męskości, a z drugiej strony narcystycznym uchwyceniem piękna i homoerotycznej natury. Ostatecznie film jest wariacją na temat tego zdjęcia, nie wprowadza silnej dramaturgii, pozostaje w bliskim kontakcie ze swoimi bohaterami i utrzymany jest w silnie naturalistycznej ale nie dokumentalnej stylistyce. Pozwala we właściwym stopniu poznać dylematy młodego człowieka, odczuć leniwy klimat lata, ale zarazem zmusić do refleksji nad motywacjami bohatera i kondycją współczesnych pokoleń. Niestety tych impresji zdaje się być nieproporcjonalnie dużo w stosunku do oczekiwań jakie wzbudza pojawienie się motywów narkomanii, pornografii, przemocy, akceptacji. Reżyserka rysuje z nich pejzaż pokoleń zamiast przekuć je w jeszcze lepszy portret. Tudzież selfie.

Beach rats

Tytuł filmu to określenie młodych ludzi spędzających swój czas w okolicy plaż. Znudzeni nadmiarem wolnego czasu i niechętni podejmowania wyzwań oddają się nadmorskiemu letargowi. Udało się znakomicie oddanie tej atmosfery znudzenia, która zdaje się być wykorzystana do oceny całego pokolenia. Tak więc grupa młodych chłopaków przesiaduje na plaży, gra w squasha, rozmawia o niczym i popala trawkę. Tylko kiedy słońce zachodzi w zamkniętym pokoju jeden z nich zmaga się z odkrywanym pragnieniem homoerotycznym. Niezgoda na przeżywanie tych emocji pchnie go do próby zbudowania relacji z dziewczyną, strach przed oceną znajomych do kłamstwa. Dychotomia życia sprawi, że Frankie zacznie budować w sobie poczucie frustracji, które okazuje się być bardzo niebezpieczne.

Sundance

Film nie tylko był prezentowany w Sundance, ale także jest idealnym przykładem tego co można tam obejrzeć. Podczas seansu można wyczuć, że twórcy czuli o co chodzi, znależli nawet parę metod na ukazanie tego, ale zapomnieli o opowiadanej historii. Stworzyli wrażenie i dali nam poczuć emocje, które pobudzają myślenie. Jeśli to był cel wywiązali się z niego. Szkoda jednak, że zamiast sentymentalnego zakończenia nie woleli dać okazję do lepszej konfrontacji chłopięcości z męskością, a także stereotypów i ról w których Frankie żyje, z tymi które na siebie narzuca wraz z tymi których pragnie. Bowiem wbrew pozorom reżyserka nie decyduje się opowiadać o wolności przed jaką teoretycznie winny stać młode pokolenia, ale diagnozuje ich zagubienie i obsesyjny popęd w kierunku znanych im ról. To szczera diagnoza uczyniona ze spojrzeń, drobnych gestów i półsłówek. Zatopiona w słońcu i marazmie walka o duszę.

6/10

1 komentarz:

  1. A będzie recka podobnego tematycznie, australijskiego "Drown"?

    OdpowiedzUsuń