środa, 9 marca 2016

Wilde

Tytuł oryginalny: Wilde
Reżyseria: Brian Gilbert
Produkcja: Wielka Brytania, 1997
Gatunek: biograficzny

Historia życia, twórczości, relacji z mężczyznami Oscara F. W. Wilde’a (1854-1900), poety i dramatopisarza, człowieka niebywale błyskotliwego. Homoseksualisty skazanego za sodomię.



Uchwycić błysk życia Wilde’a na filmowej taśmie nie było łatwo, ale zadanie zostało zrealizowane a efekt jest zadowalający. Ciekawe i bezkompromisowe życie, pełne trudnych decyzji. Ale jedynie impuls by sięgnąć po więcej.  


Życie jest zbyt poważne, by o nim poważnie mówić

Mimo to biografia wcale nie jest wesoła. Jest rzeczowa i próbuje rzeczywiście zobrazować historię życia pisarza. Tym sposobem otrzymujemy więc opowieść, a nie portret, co jednak nie powinno stanowić realnego zarzutu.  Tymabardziej, ze film ma także swoje bardzo mocne strony: świetna drugoplanowa rola J. Law, fantastyczne kostiumy i genialny arystokratyczny angielskim akcent. Każdy kochający brytyjski belle époque będzie bez wątpienia zadowolony. Scenariusz wypada dość sztampowo, choć smaku dodaje próba igrania z formą: literackie nawiązania, nieco poetycki charakter przerywany na przemian prozą życia i poszukiwaniem miłosnych uniesień. W końcu „w życiu chodzi o to, by być trochę niemożliwym”.

Mężczyzna zakochuje się tak, jak by spadał ze schodów: to po prostu wypadek

A w innym miejscu O. Wilde dodaje: „Mężczyzna może być szczęśliwy z każdą kobietą, o ile tylko jej nie kocha”. I w zasadzie w tych dwóch refleksach ujęta jest kwintesencja zasadniczego problemu, który zdaje się być zaogniskowany przez twórców. Pisarz porzuca bowiem rodzinę, wszelkie stereotypy XIX wieku i oddaje się zabronionej jeszcze wówczas rozkoszy kontaktów z mężczyznami. Usprawiedliwia zachowanie podszywając je filozofią Platona o idealnej relacji doświadczonego mężczyzny wnoszącego do związku mądrość i młodego chłopaka pełnego zapału i nadziei. Ale u Wilde’a bliskość (tu zwana nawet miłością) przeradza się systematycznie w erotykę. Wiele poświęcił by ‘żyć’, co uznawał za wyjątkowo rzadkie wobec wszechobecnej ‘egzystencji’ zdaje się mówić reżyser, chcąc usprawiedliwiać niektóre wybory bohatera i czyniąc tym nieco szkód na rzetelności i na życiu samego Wilda.  

Absurdem jest dzielić ludzi na dobrych lub złych. Ludzie są albo czarujący, albo nudni

Wilde nudny na pewno nie był. Mimo krótkiego życia, starał się czerpać z niego maksymalnie dużo. Otrzymujemy więc opartą o ważną biografię XX wieku przypowieść o sile dystansu do życia i świata  O zdrowej perspektywie dla właściwej i przenikliwej oceny rzeczywistości. Każdemu przecież przydaje się odrobina dystansu do wykonywanych obowiązków, do swojej kreacji, czy wreszcie do opinii społecznej. „Najgorsze, to jak się zorientujemy, że to co ludzie o nas gadają za plecami jest prawdziwe.” I tylko miłość pozostaje bezkompromisowa!

8/10

Pozwoliłem sobie przytoczyć kilka cytatów pisarza. Po więcej odsyłam: tu. A mam nadzieję, na ulubione w komentarzach.

1 komentarz: