wtorek, 26 maja 2015

Mój przyjaciel heteryk

Tytuł oryginalny: The last straight man
Reżyseria: Mark Bessneger
Produkcja: USA, 2014
Gatunek: komediodramat
Dostępność: OutFilm.pl

Historia przyjaźni dwojga mężczyzn, która przeradza się w romans powtarzany rokrocznie na dzień przed ślubnym jubileuszem jednego z nich.


Przywiódł mi na myśl wspomnienie teatru telewizji. W dobrym tego słowa znaczeniu. Jest kameralny choć bezpruderyjny. Można obejrzeć.



Teatr telewizji

Nie ośmielę się zakwalifikować teatru TV jako gatunku filmowego, ale nie ulega wątpliwości, że to w gruncie rzeczy sfilmowani aktorzy odgrywający scenariusz. Specyficzny jest jednak charakter ich gry - są nieco bardziej ekspresyjni, by teatralnym gestem wskazać na to, co można przecież uzyskać zbliżeniem kamery. Film ten przywodzi mi na myśl tamtą właśnie estetykę, którą doceniam i lubię. Teatr jest też bardziej wyzwolony niż film… stąd eksperyment uzyskał stylistykę zbliżoną do najzwyklejszego porno. Irytował mnie tym na początku, ale z czasem przekonał do tego i ostatecznie udało mi się spędzić całkiem przyjemny czas. I choć historia jest podejrzanie irracjonalna, teatralny charakter sprzyja jej rozgrzeszeniu. W końcu tego właśnie chcemy: najprawdziwszego kłamstwa!

Brokeback Mountain

Poza porno-teatrem fabuła przypomniała mi klasyka nad klasykami: „Tajemnicę Brokeback Mountain”. Bo oto dwóch facetów przeżywa seksualne uniesienie, które co roku odtwarza. Z tą różnicą, że Tajemnica jest wzruszająca i operuje przyjemnie duszną atmosferą, a tym razem ma być zabawnie. Powstała więc bardzo luźna wariacja. Panowie, choć niezmiennie przystojni nie są już tak męscy. Ba! Skoro heteryk ląduje w łóżku z facetem, z czego jest zadowolony,  sytuacja jest niezrozumiała, a nie intrygująca. Rozterki i huśtawki bohaterów także nie przysparzają im testosteronu, a raczej hormonów ciążowych. Ale po co w zasadzie zestawiać te dwie produkcje?  Czy nie lepiej poigrać wraz z bohaterami seksualnością, rozerwać się przy ich igraszkach? Co najwyżej tylko parę razy westchnąć.

Przyjaciele


Czy przyjaźń męsko-męska istnieje? No pewnie! Ale czy jest taka opcja między mężczyznami o różnych obiektach westchnień. Różnice mogą być prozaiczne: stroju, ekspresji, kulturalnego gustu, ale także tak istotne jak bliskość tejże przyjaźni, czy kwestie seksualnych podbojów, o których ko jak kto, ale panowie opowiadać kochają. Niby sobie w paradę przy nich nie wchodzą, ale gej to najlepszy przyjaciel kobiety – a nie mężczyzny. Trochę to bzdury. Bo na litość boską, czy tylko gej lubi dobrze wyglądać, czy nie można razem wypić piwka i skoczyć na mecz, siłownię, albo do kina? Jeśli granica nie zostanie przekroczona (jak w filmie) może to być naprawdę dobra relacja. Prawdziwie kumpelska. Nie zrażałbym się i nie odpuszczał tej „męskiej przestrzeni”.  Pierwszym warunkiem bycia gejem jest bycie mężczyzną. 


A Wasze przyjacielskie relacje? Uwierzyliście w tę historię?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz