piątek, 1 maja 2015

Kraina burz

Tytuł oryginalny: Viharsarok
Reżyseria: Ádám Császi
Produkcja: Węgry, 2014
Gatunek: dramat
Dostępność: OutFilm.pl

Historia piłkarza, który wraca do odziedziczonego domu na wsi i postanawia go wyremontować przy pomocy nowego sąsiada. Rozwijające się uczucie przerwie wizyta kochanka z ligi.


Koniec końców uznaję film za udany, choć na wstępie przestrzegam przed nieco poetyckim tempem która nie ukrywa jednak prawd objawionych. To przyzwoita ekranizacja prawdziwych dramatów.



Burza w szklance wody

Z burz w filmie zostały tylko systematyczne deszcze. Początek filmu narobił mi apetytu na naprawdę dobre, europejskie kino. Rozumiem, jeśli kogoś drażnią zbyt oczywiste metafory (są tu takie), ale podkreślę raz jeszcze: w prostocie metoda. Niestety, to co najlepsze zostało zatracone. Kiedy już obejrzeliśmy powrót do korzeni i budowanie wspólnoty (domu i uczuć) fabuła się rozmywa. Płomykiem nadziei jest przyjazd niemieckiego przyjaciela - wątek, który wymagałby rozwinięcia, a który kończy się [zbyt] szybko i gwałtownie. Tu przyciąć, tam dodać. Na pewno nie wycinać natomiast wielu pięknych kadrów, co najmniej intrygujących ujęć, nie trzeba nawet przyspieszać akcji. Bo tym sposobem burza znów przeszła obok i tylko  błyska w oddali. 

Prawdziwa historia

Wszystko nabiera trochę innego wymiaru, gdy dowiadujemy się, że bohaterowie mieli swoje pierwowzory w prawdziwym życiu (z tą różnicą, że los głównego bohatera podzielił także jego kochanek z Niemiec). Zasadniczo w kinie gejowskim trzeba każdorazowo ustalić stan akceptacji swojej seksualności przez bohatera: odkrywa ją lub jej (nie)akceptuje. Twórcy wiedzieli, że żeby mieć do czynienia z burzą trzeba użyć dwóch różnych frontów. Szabolcs, który wyjechał za granicę akceptuje swoją orientację, co różni go od nieco zaściankowego Árona. Trzeba im więc poznać siebie, przezwyciężyć stereotypy i odnaleźć się w pozbawionym świecie wzorców. Zmontować dach bez jakiekolwiek doświadczenia. Dachówki wbrew pozorom są jednak prostsze w ukształtowaniu niż ludzkie uczucia. A życie pisze swoje scenariusze... Zakończenia nie zdradzam.

Wioska

W filmie absolutnie nie mamy do czynienia z sielskim obrazem wsi. Folwarki zaniedbane, drogi nieubite, ludzie bywają oschli, a pogoda kapryśna... Prawdą jest, że reżyser w tej konwencji jest tendencyjny. Gdy przedstawia wieś, czyni to w sposób naturalistyczny i aż nadto dosadny. Natomiast gdy sięga po sceny intymne obraz jest ciepły i sensualny. Uznajmy, że zabieg ten po prostu tylko uwypukla i tak istniejące różnice. Po co więc główny bohater przyjeżdża w tak "bezwzględne" miejsce? Tego nie rozumiem. Ale dzięki jego decyzji, choć na chwilę można zajrzeć do zamkniętego światka konserwatywnych, patriarchalnych wartości okraszonych religijną interwencją w światopogląd ludzi. To nie miejsce dla geja. Nie ma co liczyć na nawrócenia. Takie rzeczy tylko w filmach... I z tej perspektywy najbezpieczniej mi to skomentować. 

1 komentarz: