niedziela, 11 stycznia 2015

Siła przyciągania

Tytuł oryginalny: Freier Fall
Reżyseria: Stephan Lacant
Produkcja: Niemcy, 2013
Gatunek: dramat
Dostępność: OutFilm.pl

Policyjny kadet jest zadowolony z życia ze swoją narzeczoną, z którą oczekuje na dziecko. Ten idealny układ rozbije kolega z pracy rozbudzając nieznane emocje i pożądanie.



Film jest interesujący – jeśli lubi się oglądać jak w ciągu kilku dni całe życie może się zmienić. Ma się wrażenie, że nad bohaterem wisi jakieś fatum, ale mimo tego wcale nie ma się ochoty mu współczuć. Prawdziwe kino na odczarowanie kultu miłości i romantyczności.



Szary złoty środek

W dobrym kinie akcji musi być bezwzględny szwarccharakter i czysty jak łza bohater, któremu nawet jeśli nie wychodzi, można przymknąć oko i dalej podziwiać właściwy mu heroizm. W "Sile przyciągania" tak nie jest. Bohater bezczelnie i z premedytacją po prostu zdradza narzeczoną. Sprawę potęguje oczekiwanie na dziecko będące już w drodze. W tej perspektywie zdrada pozostaje zdradą, a kochanek wrogiem moralności. Ale jest i druga strona medalu: gorące uczucie, tożsamość seksualna i prawda. Więc czy dalej mamy do czynienia z dobrem i złem? Człowiek odróżnia tysiące odcieni szarości. To szeroka paleta, by zastanowić się nad oceną naszych zachowań.

Samostanowienie?

Mimo szarzyzny oceny charakteru bohatera prowadzi on bardzo bujne, kolorowe życie. Rodzina, kochanek, wszystko w presji zbliżających się egzaminów w szkole policyjnej. Czy to go usprawiedliwia? Czy Marc ma obiektywne prawo do poszukiwania seksualności? Czy decyzja o założeniu rodziny przestała go wiązać? Nie chcę go tej wolności pozwalać – lepiej późno niż później. Ale jednak konsekwencje zmian/dojrzewania ponosi nie główny zainteresowany, ale wszyscy wokoło! I wybranka i wybranek niezależnie od chronologii będą niezasłużenie cierpieć. A to już chyba ingerencja w wolność innych i w konsekwencji najzwyczajniejsza w świecie niesprawiedliwość.

Za mundurem...!

Nie tylko panny! Te pagony, spluwa i jakiś szczególny respekt przed błyszczącą odznaką. Służby mundurowe to jednak wciąż domena mężczyzn heteroseksualnych. Stąd arcyciekawym pomysłem było osadzenie filmu gejowskiego w realiach szkoły policyjnej i środowiska szatni na komisariacie. Tu nie o żaden parytet chodzi. Ani organizacji na wzór żydowskich Ordnungsdienst! Mundur zobowiązuje do ochrony każdego, kto czuje się w niebezpieczeństwie. Przecież funkcjonariusze są naszym gwarantem! Czy możemy więc przechodzić obojętnie wobec homofobii Policji? Na to nie może być przyzwolenia. W rzeczywistości zostają nam chyba protesty w kinie. Albo jednak te Tęczowe Służby Porządkowe...


Takiej Policji byśmy sobie życzyli 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz