czwartek, 23 lipca 2015

Troje w łóżku

Tytuł oryginalny: 3 in a bed
Reżyseria: Lloyd Eyre-Morgan
Produkcja: Wielka Brytania, 2014
Gatunek: komediodramat
Dostępność: OutFilm.pl

Młody chłopak, początkujący muzyk zajmując się siostrami i działając dla ich dobra zapomina o swoich potrzebach i uczuciach. To zachowanie zamierza zmienić jego sąsiad.


Jeśli naprawdę nie ma innej, lepszej propozycji to ewentualnie można się na niego skusić. Czymkolwiek jest kino obyczajowe to jest właśnie coś takiego.


Wkurz mnie!

Szału bez. Ani to zabawne, ani wzruszające. Ani nie uczy, ani relaksuje. Po prostu: siadasz w fotelu (tudzież kładziesz się do łóżka jak lubię najbardziej), włączasz i przez półtorej godziny patrzysz na historię, która mogła się wydarzyć, a która chyba niespecjalnie wpłynąć może na nasze życie. Po tym czasie nie będzie poczucia straconego czasu, ale nie będzie też zachwytu, nie będzie wbicia w fotel, ani lepszego humoru. Wszystko jest poprawne – nawet tempo równe choć mierne. Kino powinno budzić emocje – może nawet wkurzać, ale nie powinno pozostawiać obojętnym. Gdyby w międzyczasie przyszło mi zrobić coś równolegle film by na tym nie stracił. A ja może bym coś zyskał.

Siostrzyczki

Filmowy bohater zgodnie z życzeniem matki podporządkował swoje życie opiece nad siostrami. Z jednej strony chciałby już żyć jako jednostka, a z drugiej nie umie odmówić pomocy rodzeństwu, które nie radzi sobie w życiu. Dzielą się więc nie tylko problemami, imprezami, ale nawet łóżkiem. Problem w tym, że Nate wolałby, żeby to miejsce zajął jego facet. Stanowi to rzeczywisty spór wartości: samorealizacji i poświęcenia. Rodziny w, której się rodziny i tej nowej, którą planujemy założyć. Sprawa ponadto komplikuje się, gdy bliskie osoby nie zauważają naszej potrzeby samorealizacji – nie tyle jej dla nas nie chcą ile zwyczajnie o niej nie wiedzą. Mamy więc problem w istocie podstawowy: komunikacyjny. Ktoś ostatnio powiedział mi: „Myślałem, że gdy uszczęśliwię bliskie mi osoby, sam będę dzięki temu szczęśliwy. To tak nie działa”. No nie…

Rodzeństwo

Teraz trochę z mojego podwórka. Troje w łóżku przypomniało mi mój niedawny skądinąd comming out przed moją siostrą. Wybrałem opcję spokojnej rozmowy. Pojawiłem się więc u niej w pokoju z zapowiedzią poważnej rozmowy. Poczyniłem spore wprowadzenie, aż w końcu wyznałem prawdę ostateczną. Reakcja? Zaskakująca! Było to lekkie zdziwienie – ale bynajmniej nie z powodu, dla którego przyszedłem, ale z powodu formy jakie to wyznanie przybrało! Usłyszałem więc: „No spoko”. Na tym się skończyło, a rozmowa zeszła na temat spodni, które w międzyczasie oglądała. Poczułem się dziwnie. Bo dziwność tę sam sobie zafundowałem. Wszystkim życzę takich miłych zaskoczeń! Życzę rodzeństwa, które rzeczywiście się wspiera, rozumie i może na sobie polegać. To wielki skarb!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz