niedziela, 27 maja 2018

10 Years Plan


Tytuł oryginalny: 10 Years Plan
Reżyseria: J. C. Calciano
Produkcja: USA, 2014
Gatunek: komedia romantyczna
Dostępność: Netflix

Najlepsi przyjaciele próbują ułożyć swoje dorosłe życie uczuciowe. 



Rozumiem, że komedia romantyczna rządzi się swoimi prawami. Ale ta nawet tych nie przestrzega. Wyszło banalnie, a co gorsza irracjonalnie.



Konsekwencja

Nie zważajcie na tytuł, możecie też śmiało prażyć popcorn przez pierwsze 15 minut filmu, bo choć twórcy czynią misterne założenie bardzo szybko zupełnie je porzucają. W ten sposób rujnują koncept, na który poświecili pierwszy kwadrans seansu! Po co? Chyba ciężko byłoby złapać kogoś na historię o dwóch stereotypowych gejach bawiących się na Grindr tylko po to, żeby zrozumieć coś co widzowie wiedzą już po pierwszych dwóch minutach. Lepiej więc byłoby nam obiecać, że dostaniemy historię o niechcianej przysiędze, który to wątek kino kocha niezależnie od szerokości geograficznej. Nie jestem jednak pewien, czy na planie dostępny był jakikolwiek scenariusz. Bohaterowie zwracają się do siebie zabawnymi, ale trącącymi sztucznością komediowymi odzywkami, wątki zaczynają się, a następnie znikają w zapomnieniu, a jedyne co ma utrzymać widza przez kolejne minuty to systematycznie prezentowane nagie torsy. Najmocniejszy element filmu.

Racjonalność

Ale nawet gdyby, reżyser (zamiast planować kryptoreklamę) zechciał opowiedzieć historię o dwóch przyjaciołach, Grindr, trudnościach w nawiązaniu porozumienia i nawet jeśli chciałby utrzymać to w konwencji romcomu to musi trzymać się jakichś zasad logiki. Tymczasem bohaterowie mówią jedno, a następnie oglądamy ich robiących coś zupełnie innego. Co gorsza, zaprezentowani są okrutnie infantylnie: pozbawieni charakteru, jakichkolwiek przeszłości, motywów zachowań. Chyba, że zupełnie normalnym jest zerwanie kontaktu i wyprowadzanie się na drugi koniec kraju (w zaledwie parę dni) tylko dlatego, że ktoś przyznał się do zaistnienia sytuacji, na którą nie miał realnego wpływu. Wciąż uważam, że ktoś tu traktuje nas jak idiotów.

Zabawa

Proszę mi uwierzyć, że wziąłem poprawkę na to, że oglądam komedię romantyczną. Że świat jest tu inny, prostszy i nieco bardziej cukierkowy. Niestety jest to też świat niespójny, chaotyczny i niewiarygodny. Każde reżyserskie przewinienie psuje dobrą zabawę. Obiecuje się nam przyjemne półterej godziny, a następnie rozczarowuje co kilka minut. Oczywiście głodna wrażeń widownia LGBT z wdzięcznością dla Netflixa zasiądzie przed telewizorem. Mam jednak szczerą nadzieję, że sukces dobrze zrobionych komedii LGBT udowodni, że nie warto robić filmów po macoszemu, eksploatować tematu bez pomysłu na realizację. Dobre kino zawsze się obroni. O ten years plan zapomnimy. I wyjdzie nam to na zdrowie.

4/10


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz