środa, 7 lutego 2018

Potwór z szafy

Tytuł oryginalny: Closet Monster
Reżyseria: Stephen Dunn
Produkcja: Kanada, 2015
Gatunek: komediodramat

Nastolatek nie może pogodzić się z traumą z dzieciństwa i odnaleźć miejsca w dorosłym życiu.


Fantastyczne odkrycie festiwalu w Toronto. Trochę bardziej alternatywny Dolan.



Nowa kanadyjska fala.

Cudowne dziecko, Xavier Dolan. Zachwycający talent, nowa twarz kanadyjskiego kina. Autor wymieniany obok największych nazwisk i prezentujący kolejne filmy na najważniejszych festiwalach. Nie, to nie jest jego film, ale z pewnością mógłby być. I gdyby ktoś przedstawił mi go jako odnaleziony debiut, uwierzyłbym bez wahania  Jest tu podobna stylistyka i dbałość i kompozycje kadru, jest i nastolatek, który lekko mówiąc nie dogaduje się rodzicami najlepiej i żyje w zamkniętym świecie swoich pasji i dziwactw. Brzmi pretensjonalnie nawet jeśli nie wspomnę, że rozmawia on ze swoim chomikiem. Rzeczywiście, film bywa nader alternatywny i nieco nieposkromiony, ale przecież za tę właśnie młodzieńczość pokochaliśmy Dolana (są tacy co znienawidzili). Wierzę jednak, że artystycznej dyscypliny będzie młodemu twórcy przybywać, a jego nazwisko polecam zapamiętać.  

Hubert + Francis + Steve

Oscar to właściwie połączenie wszystkich bohaterów Dolana. Historia trochę jak z Adamem Miauczyńskim. Więcej w nim figury niż prawdziwego człowieka. W tej odsłonie jest jednak młodszy, właśnie skończył szkołę i musi zdecydować o dalszej edukacji. Ma pomysł (charakteryzator filmowy) i wsparcie ojca, z którym mieszka, po tym gdy opuściła ich matka, tylko że jakoś nic nie układa się zgodnie z planem. Sprawa skomplikuje się jeszcze bardziej, gdy do głosu dojdą ukryte homoerotyczne pragnienia, inicjacja seksualna i zachwyt nad (diabelnie podobnym do Nicolasa z Wyśnionych miłości) Adonisem marketu budowlanego. W tym natłoku kataklizmów brakuje wspomnianej dyscypliny i w ciągu wydarzeń i dramatów umyka gdzieś wątek przerabiania traumy z dzieciństwa, która blokuje ekspresję i wrażliwość Oscara. Niewątpliwie jednak odważnym posunięciem było nadanie temu formy wizyjnej, surrealistycznej. Odważnym i bardzo udanym, bo nie tylko we właściwym momencie wracamy do tego wątku, ale czujemy też jak bardzo osobiste i spersonalizowane jest to przeżycie.

Coming out


Sformułowanie zanadto zagarnięte przez naszą branżę. Bo choć seksualność bohatera jest w filmie katalizatorem wydarzeń i znakiem jego niezależności, to przecież symboliczne wyjście nie dotyczy tylko heteronormy. Przekroczenie granicy wieku, uporanie się z traumą, zmiana pracy, zerwanie relacji, podjęte ryzyko to wszystko przykłady tych momentów, w których wychodzimy z strefy komfortu, z wygodnej szafy i wstępujemy na niebezpieczne wody nieznanego. Pomimo, że nieco to banalne i pretensjonalne to bardzo prawdziwe, a że podane w świeżej formie przynosi naprawdę satysfakcjonujący seans. Mam nadzieje, że następnym razem Dunn zdecyduje się powiedzieć jednak mniej, a tym samym powie zdecydowanie więcej i konkretniej. Na pewno warto czekać.   

9/10

Polecam zajrzeć także do recenzji Tom Xavieria Dolana. 

2 komentarze:

  1. Brzmi ciekawie, ale z recenzji nie wynika czy to faktycznie jest komediodramat, bo nie widzę nic komediowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest to komedia uśmiechów, niekoniecznie śmiechów. Jest w niej zdecydowanie więcej elementów dramatycznych, choć rozmowy z chomikiem, nieporadność bohatera, czy pierwsze zauroczenie wprowadzają w dobry nastrój i odciążają dramatyczny bagaż fabuły.

      Usuń